Zostałyśmy
zakwaterowane w Kennedy Apartment. Mieszkanie mile zaskoczyło nas
rozmiarami – 3 sypialnie, salon, kuchnia, 2 łazienki. Byłyśmy
zamęczone, ale nie aż tak, by nie zauważyć, że nie mamy pościeli
– stąd pierwszą noc spędziłyśmy na pareo / sukience, przykryte
polskimi ręcznikami (całe szczęście, że zabrałyśmy ze sobą).
Niedzielne
świętowanie rozpoczęłyśmy od kawy – wodę ugotowałyśmy na
patelni (jedyne wyposażenie naszej kuchni, który otrzymałyśmy,
nie licząc plastikowych naczyń), a kawę Maryla przywiozła z
Polski. Śniadanie było dobre – nasz pierwszy amerykański
posiłek.
Odnalezienie
sklepu spożywczego w Spokane to nie lada sztuka (jeszcze wtedy nie
wiedziałyśmy, że najbliższy supermarket, Walmart, znajduje się
tylko 19 przystanków autobusowych – lina 25). W drodze do sklepu
mijamy 7 sklepów sprzedających materace, 5 sklepów meblowych oraz
2 w stylu wszystko dla biura.
Zwiedzanie
Spokane rozpoczęłyśmy od pobliskiego Riverfront Park. I na nim
zakończyłyśmy, bo jet-lag dawał nam się we znaki.
O
20.30, po „mailowej” interwencji Magdy, z czarnym workiem pełnym
pościeli przybył Tyler, który jest opiekunem zagranicznych
studentów.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz